„Mąż zawsze chciał, abyśmy kochali się w prezerwatywie. Ukrył prawdę, ale ona wyszła na jaw w straszny sposób”


Publikujemy ten poruszający list do redakcji, który jednak pod wieloma względami należy uznać za kontrowersyjny. Autorka pyta, czy postąpiła słusznie? Na pewno nie każdy z czytelników udzieli jej pozytywnej odpowiedzi:

"Poznaliśmy się z moim mężem parę lat temu. Byłam po rozstaniu z facetem, który mnie oszukiwał, a jak nie potrafiłam się do tego przyznać przed samą sobą chyba najbardziej. Usprawiedliwiałam go i tłumaczyłam, teraz nie wiem za bardzo czemu. Może bałam się uznać, że odniosłam porażkę, pomyliłam się, zawierzając takiej osobie? W końcu jedna z koleżanek singielek zauważyła, że ona marzy o związku, aby być szczęśliwa, a ja wyglądam w tym związku gorzej niż siedem nieszczęść, więc nie rozumie, czemu w ogóle w nim jestem. Wiecie, taka chwila szczerości. I to mnie oświeciło. Zdobyłam się na odwagę zerwać z nim, co oczywiście nie było miłe. Tacy toksyczni ludzie zrobią wszystko, aby cię poniżyć w tego typu sytuacji. Dowiedziałam się więc od niego, że nigdy nikogo nie znajdzie, "i tak byłam rozepchana jak ruska dziwka" i teksty w tym stylu.

Marek był zupełnie inny. Bardzo wrażliwy i szanujący. Zagadał do mnie w bibliotece (brawo za odwagę!) i od początku czułam, że nie chcę się mną po prostu tylko pobawić. Że on też coś w swoim życiu przeszedł i teraz potrzebuje tej jednej osoby, z którą będzie mógł dzielić radości i smutki tak długo, jak to będzie możliwe.

Jedna sytuacja była trochę dziwna: gdy chciałam to z nim zrobić pierwszy raz, wycofał się i powiedział, że nie może, bo nie ma prezerwatyw. Ja to szanuję oczywiście, ale sama biorę pigułki antykoncepcyjne. Poczułam, jakby mi nie ufał i bał się, że się ode mnie czymś zarazi. 

Ta sytuacja jednak się powtarzała. Byliśmy już całkiem długo ze sobą, a on chciał kochać się tylko i wyłącznie w prezerwatywie. Zaczęłam mieć już trochę fiksację na tym punkcie, że może uprawia seks z kimś jeszcze. Gdy go przycisnęłam, powiedział że on tak lubi, poza tym to jest większa ochrona dla nas obojga. W sumie racja, pomyślałam i chociaż lubię kochać się bez gumki, to stwierdziłam, że jakoś przeżyję, szczególnie że trafił mi się kochanek pierwsza klasa.

Minęły dwa lata, mieszkaliśmy już razem, poznał moich rodziców (ale ja jego nie, Marek wychowywał się w domu dziecka), wzięliśmy ślub cywilny, zaczęłam poważnie myśleć o tym, że chce mieć z nim dziecko. Marek reagował na to panicznie. Ale w końcu się zgodził. Zaczliśmy próbować i się udało. Pamiętam jednak, że się zmienił, jakby dźwigał jakiś wielki ciężar i te miesiące były bardzo trudne, bo odbijało się to na naszym związku.

Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie. Była ładna pogoda i wtedy zadzwonił ktoś ze szpitala, że Marek miał wypadek i jest nieprzytomny na oddziale intensywnej terapii. Prawie upadłam, jakby odcięło mi prąd w nogach. Pojechałam tam i lekarz mi mówił, że sytuacja jest stabilna i żebym się nie martwiła, no ale oczywiście z racji tego, że mój mąż jest nosicielem wirusa HIV trzeba być ostrożnym, ale żebym się nie martwiła. W karetce był przytomny i poinformował o tym ratownika. Zaraz, zaraz jakim nosicielem???

Teraz wszystko zaczęło być dla mnie jasne. Napiszę szczerze, że w tym momencie najchętniej poszłabym do jego łóżka, odłączyła aparaturę, zerwała bandaże i dała mu się wykrwawić. Przez cały czas ukrywał, że jest nosicielem i nie powiedział o tym nawet wtedy, gdy zdecydował się na seks bez zabezpieczenia żeby mieć dziecko ze mną!

Zrobiłam badania. Zostałam przez niego zakażona. Teraz całe życie będę musiała uważać. Wirus HIV to nie jest wyrok śmierci, jak w latach osiemdziesiątych, ale trzeba być pod opieką lekarza no i, powiem wam, ludzie, szczególnie starsi, zaczynają cię traktować, jakbyś była trędowata. "Pewnie ćpała, to się zaraziła" - jakiś czas później usłyszałam "koleżanki" z pracy rozmawiające o tym w kuchni.

No ale dziecko! Nie musz wam mówić, w jakiej panice byłam. Na szczęście lekarz uspokoił mnie, że dzięki postępowi medycyny w dzisiejszych czasach jest bardzo duża szansa, że urodzi się nie zakażone. Ciąża musi być tylko odpowiednio prowadzona.

Pewnie niektórych z was to zdziwi, ale po paru tygodniach i wielkiej awanturze, jaką mu urządziłam, gdy jeszcze leżał w szpitalu, zdecydowałam się wybaczyć Markowi. Opowiedział mi całą swoją historię, o dzieciństwie w sierocińcu prowadzonym przez siostry zakonne, które urządziły tam dzieciom po prostu piekło, z regularnym znęcaniem się podopiecznymi, i jak później miał problemy z narkotykami, wpadł w złe towarzystwo, zaraził się, ale nie strzykawką, bo nie zażywał tak narkotyków, tylko przez nieodpowiedzialny seks bez zabezpieczenia w jakimś klubie. Oczywiście, powinien mi powiedzieć, ale przeprosił i wyjaśnił, jak bardzo bał się, że od niego z tego powodu odejdę i jak krok po kroku, coraz bardziej mnie kochał, a jednocześnie coraz trudniej było mu się przyznać. Oczywiście, zatajenie takiej informacji przed partnerem, to przestępstwo, ale nie będę donosić na ojca mojego dziecka, skoro mu wybaczyłam, nie? Poza tym, Ania urodziła się zdrowa! Jej rodzice są nosicielami wirusa HIV, ale bardzo kochają zarówno ją, jak i siebie. Czy to nie jest najważniejsze?"

Jaka była twoja reakcja?

Lol Lol
0
Lol
Że co? Że co?
0
Że co?
WTF WTF
0
WTF
Cholera Cholera
0
Cholera
Japier Japier
0
Japier
Wkurw Wkurw
0
Wkurw
Słodko Słodko
0
Słodko
Płacz Płacz
0
Płacz
nie lubię nie lubię
0
nie lubię
Uwielbiam Uwielbiam
0
Uwielbiam
Straszne Straszne
0
Straszne
Thuglife Thuglife
0
Thuglife
Porażka Porażka
0
Porażka
Twitter Comments

log in

Become a part of our community!

reset password

Wróć do
log in
Wybierz Format
Quiz osobowości
Trivia quiz
Głosowanie
Artykuł
Lista
Lista z Rankingiem
Mem
Wideo
Obrazek